Ostrzeżenie
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 797.

Made in China: Blondynka w Pekinie

Pekin, drugie co do wielkości miasto w Chinach, ponad 20 mln mieszkańców. Jak to dużo? Pół Polski? Kiepskie porównanie. Nie potrafię sobie wyobrazić całej populacji Polski. Pod tym względem jesteśmy niczym nieco bardziej wyedukowane plemiona pierwotne. Afrykańscy Buszmeni liczyli jeden, dwa, trzy,  dużo, nie potrzebując innych liczebników, u mnie dużo zaczyna się po około 100 tys. bo tyle osób mieści największy stadion który kiedykolwiek widziałam. 20 mln jest daleko poza zasięgiem mojej wyobraźni. A w Chinach wszystko jest duże, od budynków i przestrzeni pomiędzy nimi aż po aspiracje. Niestety tam gdzie się kończy wyobraźnia zaczyna się bezduszna statystyka, co widać w tym kraju na każdym kroku.     

Centrum Pekinu, Plac Tiananmen. Po polsku Plac Niebiańskiego Spokoju. Ironia pobrzmiewa w tej nazwie zarówno, gdy spoglądamy na plac dziś jak i na jego historię. 800 metrów długości, 300 metrów szerokości, wypełniony ludźmi po brzegi. Liczby znów nic nie mówią. Trzeba tam stanąć na własnych nogach, żeby poczuć ogrom pustki zamkniętej prostokątem rządowych gmachów. Ponoć pomysł na plac powstał po wizycie Mao Zedonga w Rosji. Przewodniczący zażyczył sobie własny Plac Czerwony, tylko większy. Największy plac publiczny na świecie.  Jakież zagrożenie mogła stanowić grupka protestujących studentów wobec takiej potęgi? Tam nawet czołgi musiały wyglądać jak dziecięce zabawki. Ale władza zagarnięta siłą zawsze ma objawy paranoidalne. Wszystkie chińskie gazety opisały to wydarzenie jako atak studentów na czołgi. Studenci byli nieuzbrojeni.

9 września 1976, umiera Mao Zedong, przywódca ludu. Nieco ponad miesiąc później w budowie jest już jego mauzoleum na Placu Tiananmen a na Bramie Niebiańskiego Spokoju wisi jego portret. W 1989 roku trzech śmiałków w ramach protestu przeciwko gloryfikacji przywódcy tyrana obrzuca portret jajkami. Ostatni z nich wychodzi na wolność w 2006 roku po skróceniu pierwotnej kary dożywocia. Nic się nie zmieniło, nadal każde zgromadzenie w obrębie placu jest brutalnie rozpędzane a siły policyjne pospieszają tłumy tak aby nikt nie mógł się zatrzymać pod portretem.

Natomiast Mao każdego października spogląda na Chiny ze swojego portretu świeżym okiem. Podobizna przewodniczącego jest malowana od nowa każdego roku, co symbolizuje jego wieczne życie. Wbrew symbolice obrazu Mao nie miał szczęścia po śmierci, jego zwłoki zostały zakonserwowane na tyle nieudolnie, że nie jest do siebie podobny. Jednak chętnych do złożenia pośmiertnego hołdu swemu przywódcy nie brakuje a każdy z nich jest przekonany o autentyczności ciała.  Ale jesteśmy w Chinach, tutaj nikomu nie wolno ufać. Być może miliony obywateli od ponad 30 lat ustawiają się każdego ranka w kolejkach tylko po to, aby zobaczyć całkowicie przypadkowe zwłoki.

Tymczasem z każdego banknotu Mao patrzy z uśmiechem w dal, na świetlaną przyszłość Chin. Ojciec narodu, tak nadal pamięta go starsze pokolenie Chińczyków.

 
Fotogaleria: Chiny tradycyjne

 

 

 

 
Ostatnio zmienianyśroda, 16 styczeń 2013 16:23

2 komentarzy

Skomentuj

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.