1/7 - cotygodniowe recenzje. 100 filmów konserwatywnych

Szanowni Państwo

W trzeciej odsłonie cotygodniowego cyklu recenzji filmów pragnę przedstawić film "Cop Land" w reżyserii  Jamesa Mangolda.

 

„Cop Land” jest swoistą próbą powrotu autorów filmów sensacyjnych do produkcji będących afirmacją elementarnych zasad moralnych oraz poszanowania praw. W ostatnich latach pod naporem prądu, jakim stała się „polityczna poprawność” nastąpił proces stopniowego zacierania w produkcjach hollywoodzkich zasad moralnych, które od dziesiątków lat propagowało w rozmaity sposób wartości ludzkich uczuć, nadzieje oraz dobro, zawarte przede wszystkim w nieodzownej zasadzie happy endu. Dziś w kinie oglądamy często relatywizm moralny podważający wspomniane zasady, natrętnie propagując wszelkie mniejszości, jednocześnie rozmywając zasady odpowiedzialności prawnej i zwalczanie kary śmierci, w sukcesywny sposób doprowadzając przede wszystkim do podważania głównej zasady, na jakiej opiera się system sprawiedliwości, czyli równości wszystkich obywateli wobec prawa.

                James Mangold przypomina o tej zasadzie w swoim filmie, będącym opisem konfliktu w małym miasteczku na uboczu wielkiej aglomeracji. W głównej roli reżyser obsadził bohatera serii obrazów o Rocky’m i Rambo czyli Sylwestra Stalone. Bohaterowie wspomnianych filmów byli herosami o kilku silnie zarysowanych cechach, co nadawało tym produkcjom, pożądaną dynamikę i wyrazistość. Natomiast w „Cop Land” Stallone gra w brew swoim warunkom, odgrywaną przez niego postacią jest szeryf z wyboru Freddy, który ze względu na swoje kalectwo nie posiada uprawnień policyjnych. Freddy, choć sprawia wrażenie biernego fajtłapy, to jednak cały czas uważnie obserwuje poczynania grupy policjantów, która wespół z mafią mające tu własne interesy rządzi miastem.

                Oryginalność filmu polega na nałożenie na formę filmu sensacyjnego z silnie zarysowanym tłem obyczajowym, schematu z klasycznego westernu z postacią samotnego osamotnionego szeryfa w centrum. Sylwestrowi Stallone partnerują gwiazdy utworów kryminalnych (Robert DeNiro i Harvey Keitel) obsadzeni w rolach drugoplanowych stwarzająć w wyrazisty sposób odmienne portrety policjantów i innych charakterach, moralności jak i stylu działania. Film znacznie przyśpiesza w swojej drugiej części, aby podobnie jak w westernie eksplodować na końcu wielką wymianą ognia.

                Jednak podobieństwo do klasycznego westernu nie sprowadza się jedynie przebiegu akcji. Podobnie jak w wielkich klasycznych westernach również i tu bohater musi przełamywać strach i wewnętrzne wątpliwości, aby stawić się czoła swoim kolegom z policji, którzy symbolizują zło skutecznie zajmując miejsce bandytów łamiących prawo. Freddy, w którym zwyciężyło sumienie i sprawiedliwość, ma, więc do czynienia ze skorumpowaną częścią struktur państwowej stanowiących o wiele groźniejszych przeciwników od grupy klasycznych bandytów.

 

Ostatnio zmienianyniedziela, 24 maj 2015 21:08

Skomentuj

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.