1/7 - cotygodniowe recenzje. 100 filmów konserwatywnych

                              

 

 

 

 

 

                

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                   „Powrót do Howards-End” można uznać za kolejne dzieło Jamesa Ivory, które pieczołowicie przylega do stylu reżysera pełnego subtelności estetycznych i pieczołowitością w odtwarzaniu przed widzem epoki wiktoriańskiej. Twórca wykorzystuje powieść E.M. Forstera na bazie, której powstał film by ukazać jak w innych tego typu produkcjach (jak chociażby „Droga do Indii”) obyczajowości ówczesnej epoki oraz moralności klasy mieszczańskiej i arystokratycznej. Wybitni aktorzy brytyjscy jak Anthony Hopkins, Emma Thompson, Vanessa Redgrave i inni.  Wcielają się w postacie uwikłane w konwenanse i moralność epoki. Sam tytuł jest symbolicznym nawiązaniem do angielskiego kultu domu rodzinnego z pięknym ogrodem. Posiadłość Howards-End staje się przedmiotem kultu panny Małgorzaty Schegle, pochodzącej z angielsko-brytyjskiej rodziny. Znajomość Małgorzaty z tradycyjną familią wiktoriańską Wilcoxów, z czasem przekształca się w dziwny splot fascynacji, miłości, nienawiści i dramatycznych wydarzeń, będących zbiegiem okoliczności.

                Film Jamesa Ivorego staje się, więc odbiciem moralności i stylu życia wiktoriańskiego. Małżeństwo Małgorzaty z owdowiałym panem, Wilcoxiem wyzwala ukrytą namiętności wśród zarówno znajomych jak i rodziny, Helena młodsza siostra świeżo upieczonej mężatki, jest egzaltowaną intelektualistką, pragnąca pomagać ludziom, która wdaje się w romans urzędnikiem panem Bastem tracącym w wyniku zbiegu okoliczności swoją posadę. Stawia to konwencjonalną rodzinę u progu kryzysu. Wówczas to ujawniają się prawdziwe charaktery i moralność uczestników dramatu. Aby zademonstrować swój sprzeciw rodzinnej moralności Helena rozpoczyna bunt i zaczyna podróżować. Natomiast Małgorzata pozostaje przy swoim mężu wyznając twarde zasady i konwencje życia wiktoriańskiego. W Końcu wszyscy zamieszkują w tytułowym Howards-End. Dom staje się swoistym symbolem zgody i afirmacji życia rodzinnego. Z jednej strony zawiera on wiele elementów krytycznych wobec angielskiej moralności, wskazując na hipokryzje i zakłamanie opisywanego środowiska, często nieliczącego się z autynecznymi uczuciami i sprawiedliwością. Z drugiej strony widzimy jednak, jak czasem z pod maski sztywnych konwenansów i braku wrażliwości wychodzi spontaniczność, kultura i dobroć.

                Twórcy „powrotu do Howards-Endu” ukazują swój dziwnie rozdarty stosunek do angielskiej tradycji. Który można określić splotem fascynacji i pewnego kultu z przenikliwą krytyką. Film zostawia, więc widza z mieszanymi uczuciami. Choć trzeba przyznać został zekranizowany z wielkim kunsztem, będąc ekranizacją tradycyjnej literatury. Natomiast wybitni rodzimi aktorzy i dobra reżyseria nadają mu walor autentyczności kulturowej.

               

Ostatnio zmienianyśroda, 02 wrzesień 2015 18:05

Skomentuj

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.