Made in China. Blondynka na chińskim targu

Wchodzimy do galerii handlowej na obrzeżu dzielnicy komercyjnej Pekinu. Całe siedem pięter budynku jest gęsto upakowane sklepikami. Na półkach znane zachodnie marki; Ralph Lauren, Abercrombie & Fitch, Luis Vuitton. Zaraz, zaraz. Coś tu nie pasuje. Kilkaset metrów przed galerią mijaliśmy oficjalny butik Vuittona. Sprzedawca zauważa, że przystanęłam i zaczyna krzyczeć: cipa, cipa! Przez kilka sekund patrzę na niego z wyrazem niezrozumienia na twarzy. Najwidoczniej tak się wymawia „cheap” w języku chińsko-angielskim.

Czytaj dalej...

Made in China: Sekrety chińskiej ulicy

Jeśli ktoś pamięta PRL choćby z opowieści, to wie jak wygląda sytuacja w Chinach. W państwie socjalistycznym nie ma bezrobocia. Każdy kto ma dwie ręce i dwie nogi dostanie pracę za minimalną płacę, jeśli tylko się zgłosi. Tak więc na każde realne miejsce pracy zatrudnione są ok. trzy osoby, z których jedna wykonuje zadanie a pozostałe dwie starają się nie przeszkadzać. Z autopsji wiem, jak bardzo taka sytuacja zniechęca do jakiegokolwiek wysiłku. Ale nadzatrudnienie to nadal za mało,  aby dać pracę wszystkim. Potrzeba wymusiła stworzenie nowych zawodów.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS